Kartlis Deda i Majr Hajastan: dwie matki czuwające nad Kaukazem
Jadąc przez Kaukaz Południowy, spotkasz dwie kobiety, które nigdy nie mrugają. Jedna stoi na grzbiecie nad Tbilisi, druga na wzgórzu nad Erywaniem. Obie są kolosalne, obie trzymają w jednej dłoni miecz, a w drugiej coś łagodniejszego, i obie zrodziły się w tym samym niespokojnym, radzieckim stuleciu. Miejscowi nazywają je po prostu „Matką”. Podróżni, którzy wspinają się, by je zobaczyć, rzadko zapominają widok… i historie.

Oto jak powstały dwie matki Kaukazu i dlaczego, stojąc u ich stóp, dowiesz się o Gruzji i Armenii więcej niż z niejednego rozdziału przewodnika.
Kartlis Deda: Matka Kartlii, Tbilisi

Spójrz w górę niemal z dowolnego miejsca w Tbilisi, a zobaczysz ją: dwudziestometrową aluminiową postać w tradycyjnym stroju, stojącą na grzbiecie Sololaki nad starym miastem. Nazywa się Kartlis Deda (ქართლის დედა), co zwykle tłumaczy się jako „Matka Gruzji”, choć dosłownie oznacza „Matka Kartlii”, od nazwy historycznej krainy, która stała się kolebką państwa gruzińskiego.
Miała być tymczasowa. Pomnik stanął w 1958 roku, gdy Tbilisi świętowało 1500-lecie, a przy braku czasu i pieniędzy miasto zbudowało go na drewnianej konstrukcji obłożonej blachą aluminiową. Nigdy nie miał przetrwać dziesięcioleci. Autorem był Elgudża Amaszukeli, jeden z najpłodniejszych gruzińskich twórców monumentalnych, autor m.in. pomnika konnego króla Wachtanga Gorgasali, założyciela Tbilisi. Za Kartlis Dedę Amaszukeli otrzymał w 1965 roku Nagrodę Państwową Gruzińskiej SRR.
Tymczasowy pomnik został na dobre. W 1963 roku drewnianą figurę zastąpiono trwalszą wersją z aluminium, a w latach 90. przerobiono ją ponownie, tym razem bez tradycyjnej chusty i w nieco nowocześniejszej formie.
Jej przesłanie zapisane jest w dłoniach i doskonale oddaje gruziński charakter: w lewej ręce trzyma czarę wina, by powitać tych, którzy przychodzą jako przyjaciele, a w prawej ręce miecz dla tych, którzy przychodzą jako wrogowie. Gościnność i obrona to dwa bieguny długiej, często burzliwej historii narodu. Co ciekawe, jej miecz nigdy nie jest uniesiony. Nie jest agresywna, jest po prostu gotowa.

Zwiedzanie: Pomnik stoi obok twierdzy Narikala nad Starym Tbilisi. Można wejść pieszo krętymi uliczkami Sololaki albo wjechać kolejką linową z parku Rike. Punkt widokowy u jej stóp to chyba najlepszy w mieście: Most Pokoju, rzeka Mtkwari, Mtacminda i plątanina starego miasta rozciągają się w dole. Przyjdź o zachodzie słońca i zostań, aż zapalą się światła.
Matka Armenia: Majr Hajastan, Erywań

Dwieście kilometrów na południe druga matka czuwa nad Erywaniem z Parku Zwycięstwa, ponad miejską Kaskadą.
Ta historia zaczyna się w 1944 roku od konkursu na łuk triumfalny upamiętniający zwycięstwo nad faszyzmem. Wygrał architekt Rafael Israjelian z projektem łuku przy ówczesnej alei Oktemberian. Uznano jednak, że łuk jest zbyt skromny na tak wielkie zwycięstwo. Postanowiono więc wznieść pomnik Stalina, bo „Stalin to zwycięstwo”. Taka była ówczesna oficjalna logika.

Odsłonięty w 1950 roku stał się największym pomnikiem Stalina w całym ZSRR: 17-metrowa postać autorstwa rzeźbiarza Siergieja Merkurowa na 33-metrowym cokole, łącznie ponad pięćdziesiąt metrów. Israjelian zaprojektował ten cokół z cichą przezornością. Czerpiąc ze średniowiecznych ormiańskich kościołów-mauzoleów (takich jak kościoły Astwacacin w Norawanku (1339) i Jegwardzie (1301), kościół Chresztakapetac w Goszawanku (1291) czy Kaptawank w Kaputanie (1349), nadał mu strukturę trójnawowej ormiańskiej bazyliki z głównym wejściem na drugiej kondygnacji. Po latach przyznał, że był to zamierzony zabieg: nigdy nie wierzył, że Stalin zajmie cokół na zawsze.

Miał rację. W okresie destalinizacji pomnik zdjęto wiosną 1962 roku, a demontaż był tak niebezpieczny, że zginął żołnierz, a inni zostali ranni. Potem cokół stał pusty przez pięć lat. Częściowo opóźnienie

wynikało z braku nowej charyzmatycznej postaci, którą można by wynieść na cokół. Częściowo, według niektórych relacji, był to gest wobec sąsiedniej Gruzji, gdzie wielu wciąż podziwiało pomnik i przyjeżdżało do Erywania, by go zobaczyć.
W 1967 roku pusty cokół w końcu doczekał się nowej lokatorki. W miejscu „ojca narodów” stanęła matka - obrończyni ojczyzny. Matka Armenia (Մայր Հայաստան, Majr Hajastan) to dzieło rzeźbiarza Ary Harutiuniana: 22-metrowa postać z kutej miedzi, trzymająca miecz w obu dłoniach, dzięki której wysokość pomnika wzrosła do około 51 metrów. Harutiunian wykorzystał nawet zachowane fragmenty dawnego pomnika Stalina (podobno oko i but), by dopasować proporcje nowej postaci do istniejącego cokołu.
Najbardziej ludzki wątek tej historii to kobieta, której twarz nosi pomnik. Modelką była Genia (Eugenia) Muradian, 17-latka, którą Harutiunian przypadkiem dostrzegł w jednym z erywańskich sklepów i namówił do pozowania. Powiedział jej, że uosabia siłę, która w każdej chwili może ruszyć na wojnę w obronie ojczyzny. Muradian, której życie nie było łatwe i która pracowała jako nauczycielka rosyjskiego, przez dziesięciolecia utrzymywała swoją rolę w tajemnicy.

Później mówiła, że pomnik pomógł jej przetrwać najtrudniejsze lata. Patrząc na postać wzorowaną na własnej twarzy, przypominała sobie, że miała być silna. „Jest jak moja druga połowa”, mówi Genia. Gdy zapytała kiedyś rzeźbiarza, dlaczego nadał posągowi jedną, surową brew, odpowiedział, że to znak silnej kobiety… siły, którą widział w niej.


Zwiedzanie: Matka Armenia stoi w Parku Zwycięstwa, do którego można dojść pieszo po schodach Kaskady (to atrakcja sama w sobie) lub dojechać samochodem. Wewnątrz cokołu mieści się Muzeum Historii Wojskowości „Matka Armenia” z ekspozycją o Armenii w czasie II wojny światowej i późniejszych konfliktów. Wokół pomnika rozciąga się park z jeziorem i kawiarniami, przyjemne miejsce na popołudnie przed podziwianiem widoków na Erywań, a w pogodne dni także na odległy Ararat.
%20(2).png)



Komentarze