top of page
Szukaj

Tuszem zapisane dziedzictwo: Tradycja tatuaży kobiet kurdyjskich


Podczas podróży przez góry kurdyjskie, od kamienistych wiosek Mardinu po zielone doliny Dohuku, można dostrzec coś uderzającego na twarzach starszych kobiet siedzących na dziedzińcach lub na skraju targowisk: wyblakłe, niebieskie znaki wbite w skórę. To nie są przypadkowe skazy ani ślady wieku, lecz pozostałości tradycji znanej jako deq lub xal — formy tatuażu niegdyś powszechnej wśród kurdyjskich kobiet. Każda kropka i linia to starannie wybrany symbol, znak zarazem osobisty i wspólnotowy. Dla tych, które je noszą, tatuaże są żywymi archiwami, wiążącymi piękno, ochronę i pamięć ze skórą samą w sobie.


Znaki mogą wyglądać na proste — rzędy kropek na brodzie, gwiazdy w kąciku oka, rozety na dłoni — lecz za każdym motywem kryje się cały świat znaczeń. W wielu kurdyjskich wsiach tatuaże były czymś więcej niż ozdobą; stanowiły znaki kosmiczne, fragmenty dawnego języka łączącego ludzkie ciało z wszechświatem. Okrąg mógł odzwierciedlać słońce, półksiężyc — księżyc, a gwiazda — wieczne cykle nocy i dnia. Triady kropek naśladowały świętą liczbę trzy, obecną w kurdyjskiej kosmologii jako równowaga ziemi, nieba i podziemi. Te tatuaże często postrzegano jako miniaturowe kosmogramy — sposób zapisania na ciele porządku kosmosu, zapewniający harmonię i ochronę nosicielce.


Korzenie tej praktyki sięgają głęboko w starożytność, a wielu uczonych i starszyzny wskazuje na tradycję jezydzką jako jedno z jej głównych źródeł. Jezydzi, których praktyki duchowe należą do najstarszych w Kurdystanie, pielęgnowali światopogląd przeniknięty czcią dla ciał niebieskich i cykli natury. Dla jezydzkich kobiet tatuaż był nie tylko ozdobą, lecz aktem sakralnym, wiążącym ciało z porządkiem kosmicznym. Słońce, centralne w życiu rytualnym Jezydów, często pojawiało się w formie rozety na dłoni lub piersi. Półksiężyc, odzwierciedlający cykle księżyca, umieszczano przy oczach lub na kostce. Z czasem motywy te przeniknęły poza stricte jezydzkie wspólnoty i zostały zaadaptowane przez kurdyjskich muzułmanów, a nawet niektóre chrześcijańskie plemiona asyryjskie, gdzie zyskały nowe znaczenie jako amulety ochronne lub symbole piękna — choć ich kosmiczna istota wciąż pobrzmiewała pod powierzchnią.



Równie istotne jak znaczenia kosmologiczne były zróżnicowania plemienne. Poszczególne kurdyjskie plemiona pielęgnowały własny repertuar symboli, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. W niektórych regionach na skórze pojawiały się krzyże — niekoniecznie jako znaki chrześcijańskie, lecz jako emblematy plemienne lub amulety chroniące przed złym okiem. W innych grupach ceniono motyw grzebienia lub drabiny, uważany za przewodnika wzrostu, płodności i wznoszenia się ku pomyślności. Niektóre plemiona preferowały symbole zwierzęce — skorpiona, mającego chronić przed jadem i krzywdą, czy gazelę, będącą życzeniem wdzięku i piękna. Jeszcze inne stosowały linearne układy kropek, które wskazywały na przynależność klanową, pozwalając kobietom rozpoznawać się nawzajem pomiędzy wioskami bez wypowiedzenia słowa. Odczytywanie deq starszej kobiety było w pewnym sensie odczytywaniem jej genealogii, jej więzi, jej modlitw i całego jej wszechświata naraz.


Wykonywanie tych tatuaży było rytuałem samym w sobie. Zazwyczaj starsza kobieta, posiadająca umiejętności i wiedzę, pełniła rolę tatuażystki, przygotowując pigment z sadzy lub popiołu zmieszanych z mlekiem albo sokiem roślinnym. Igłą lub cierniem nakłuwała skórę ręcznie, wciskając barwnik w jej głąb. Proces był bolesny, ale miał również wymiar społeczny: inne kobiety mogły się gromadzić, śpiewając, opowiadając historie i udzielając rad dziewczynie lub młodej kobiecie przyjmującej swoje znaki. Tatuaże często wykonywano w momentach przejściowych — podczas dojrzewania, małżeństwa czy narodzin pierwszego dziecka — przemieniając ból tatuowania w rytuał wytrwałości i przynależności. Trwałość znaków stanowiła część ich mocy: w przeciwieństwie do biżuterii nie mogły zostać skradzione, a w przeciwieństwie do amuletów — zagubione. Pozostawały na zawsze, jako niemi świadkowie życia kobiety.


Przez wieki deq i xal kwitły w kurdyjskich wsiach. Jednak w XX wieku praktyka ta zaczęła zanikać. Urbanizacja przyciągnęła młodsze pokolenia do miast, oddalając je od wiejskiego życia; nowe interpretacje religijne zniechęcały do stałego znakowania ciała; wiele kobiet obawiało się, że tatuaże, niegdyś źródło dumy, mogą narazić je na stygmatyzację w nowoczesnych miastach.


Dziś często jedynie babcie noszą je nadal, a ich twarze zdobią blednące niebieskie znaki, świadectwo innej epoki. A jednak, choć sama praktyka zanika, zainteresowanie nią rośnie. Młodzi Kurdowie, zarówno w Kurdystanie, jak i w diasporze, zaczęli dokumentować tatuaże starszych, fotografując je i zapisując ich znaczenie, zanim znikną. Artyści przenoszą motywy na hafty, tkaniny i biżuterię. Niektóre młodsze kobiety i mężczyźni decydują się nawet na niewielkie tatuaże inspirowane deq, nie jako modny dodatek, lecz jako hołd dla dziedzictwa, akt pamięci, który łączy ich z górami i dolinami, które kiedyś nazywali domem ich przodkowie.


Spotkanie kobiety z deq jako podróżnika to zetknięcie z głęboką historią. Znaki, które widzisz, to nie tylko wzory, lecz fragmenty kosmologii, kodeksów plemiennych i osobistych opowieści zapisanych na skórze. Kwiat na dłoni może odzwierciedlać starożytne jezydzkie słońce; zestaw linii przypominający drabinę może mówić o płodności lub dziedzictwie klanu; samotna kropka w kąciku ust może być niczym innym jak błogosławieństwem babci. Każdy tatuaż to opowieść skondensowana w symbolu, która może być opowiedziana lub nie, w zależności od woli kobiety. Szacunek i ciekawość mogą prowadzić do głębokich spotkań: pytaj delikatnie, słuchaj więcej niż mówisz i zawsze uzyskuj zgodę przed zrobieniem zdjęcia. Takie rozmowy często rozwijają się w wspomnienia młodości, dawnych aranżowanych małżeństw, migracji i trudności, a także w opowieści o wytrwałości wynikającej z noszenia tradycji na własnym ciele.


W tym świetle deq i xal nie są reliktami „prymitywnej” przeszłości, jak czasem bywało lekceważone, lecz wyrafinowaną formą kulturowej ekspresji. Są dialogiem między ciałem a wszechświatem, między plemieniem a jednostką, między przeszłością a teraźniejszością. Pokazują, jak kurdyjskie kobiety, często wykluczone z historii pisanej, zapisywały własne dzieje i kosmologie na własnym ciele. Przypominają też, że tradycja nigdy nie jest statyczna – odpływa, zanika, odradza się i przemienia, niczym niebieski tusz, który z czasem blaknie, ale nigdy całkowicie nie znika.


Dla podróżnika widok tych tatuaży to wgląd w przetrwanie kultury, która przetrwała podboje, przesiedlenia i samą nowoczesność. Są to szepty starożytnego kultu słońca yezydów, kodeksy kurdyjskich plemion, ochronne modlitwy matek i znaki piękna młodych kobiet – wszystko skondensowane w kropkach i liniach. To wszechświat w miniaturze, zapisany na skórze, niesiony w ciszy przez całe życie.

Komentarze


bottom of page